You are currently viewing Ile można dostać odszkodowania za grunt przejęty pod drogę? Jak sprawdzić, czy wycena gminy jest uczciwa

Ile można dostać odszkodowania za grunt przejęty pod drogę? Jak sprawdzić, czy wycena gminy jest uczciwa

Gmina przysłała Ci wycenę gruntu przejętego pod drogę. Kwota stoi czarno na białym, pismo jest urzędowe, podpisane i opieczętowane. A Ty nie masz pojęcia, czy to dużo, mało, czy w sam raz. Nazywam się Marek Radecki, jestem radcą prawnym i prowadzę sprawy o odszkodowanie za grunt pod drogę. To pytanie – „ile mogę dostać i skąd mam wiedzieć, że to uczciwa kwota” – słyszę najczęściej, zaraz obok pytania o koszty. Poniżej wyjaśniam, od czego zależy wysokość odszkodowania, jak samemu zrobić pierwszą, zdroworozsądkową weryfikację wyceny i na co uważać, zanim cokolwiek podpiszesz.

Najpierw uczciwa odpowiedź: kwoty Ci nie podam

Wiem, że po takim tytule oczekujesz liczby. Nie podam jej – i to nie jest unik. Odszkodowanie za grunt to nie stała stawka za metr kwadratowy obowiązująca w całym kraju. Ta sama powierzchnia w jednej gminie potrafi być warta zupełnie co innego niż w sąsiedniej. Ktokolwiek obiecuje Ci kwotę, nie widząc dokumentów, mówi Ci to, co chcesz usłyszeć.

 

Mogę natomiast powiedzieć, od czego ta kwota zależy i jak ocenić, czy wycena, którą dostałeś, wygląda rozsądnie. To jest wiedza, która pozwala Ci rozmawiać z urzędem z pozycji kogoś, kto wie, na co patrzy.

Od czego zależy wysokość odszkodowania

Przy gruncie przejętym pod drogę wartość odszkodowania zależy głównie od trzech rzeczy.

 

Po pierwsze: powierzchnia. Im większy pas gruntu przeszedł na gminę, tym wyższa wartość. Brzmi oczywiście, ale właśnie tu zdarzają się błędy: inna powierzchnia w operacie wyceny niż w decyzji podziałowej, pominięty fragment, źle policzona działka. Wartość odszkodowania jest wprost proporcjonalna do metrów, więc nawet drobna pomyłka ma znaczenie.

 

Po drugie: lokalizacja. Cena rynkowa metra gruntu różni się między regionami, a nawet między sąsiednimi miejscowościami. Działka blisko miasta, przy ruchliwej trasie albo w rejonie, gdzie ludzie chętnie się budują, jest wyceniana inaczej niż porównywalna działka w odległej wsi.

 

Po trzecie: rodzaj i przeznaczenie gruntu. Inaczej wycenia się grunt rolny, inaczej budowlany. Znaczenie ma to, jak wygląda zapis w planie miejscowym albo w decyzji o warunkach zabudowy, i jak grunt był faktycznie używany. To jeden z tych elementów, które w wycenie najłatwiej ocenić „po swojemu” i najłatwiej się przy tym pomylić. 

 

Sprawa jednego wąskiego pasa przy drodze i sprawa dotycząca wielu działek albo dużej powierzchni to zupełnie różne skale. Dlatego nie ma sensu porównywać się z tym, co dostał sąsiad. Jego sytuacja mogła się różnić we wszystkim, co wymieniłem wyżej.

Kto właściwie robi wycenę

Warto zrozumieć jedną rzecz, bo od niej zależy cała reszta. Wyceny w tym postępowaniu dokonuje rzeczoznawca majątkowy wyznaczony po stronie gminy, który sporządza tak zwany operat szacunkowy. Gmina nie może po prostu zamienić go na wycenę, którą Ty zamówisz u własnego rzeczoznawcy. Prywatna wycena może być argumentem w rozmowie albo w negocjacjach, ale nie zastępuje tej, którą przygotowuje organ.

 

Ja sam nie wykonuję wycen rzeczoznawczych – nie mam do tego uprawnień i nie będę udawał, że jest inaczej. Moja rola jest inna: ocenić, czy to, co przygotował rzeczoznawca gminy, nie budzi wątpliwości, i co z tym zrobić, jeśli budzi. W moim zakresie leży jednak pomoc w ewentualnym uzyskaniu wyceny, jeśli klient tylko tego potrzebuje.

 

O tym, dlaczego nie warto biec od razu po prywatną wycenę, pisałem już we wcześniejszym tekście o odszkodowaniu za grunt pod drogę, który znajdziesz na tym blogu. Tu wracam do tego tylko tyle, ile potrzeba.

Pierwsze sito: jak sprawdzić wycenę samemu

Zanim ktokolwiek zacznie myśleć o płatnych opiniach, da się zrobić prostą, zdroworozsądkową weryfikację. Nie zastąpi ona formalnej wyceny i nie jest wyceną, ale daje Ci punkt odniesienia, którego bez tego nie masz. Tak właśnie zaczynam, kiedy dostaję dokumenty.

 

Krok 1. Znajdź ogłoszenia podobnych gruntów w okolicy. Wejdź na ogólnodostępne portale ogłoszeniowe i aukcyjne i poszukaj działek podobnych do Twojej: z tej samej gminy albo sąsiedniej, o zbliżonym przeznaczeniu (rolna, budowlana), podobnej wielkości i położeniu. Przepisz sobie ceny za metr kwadratowy.

 

Krok 2. Pamiętaj, że to ceny ofertowe, a nie transakcyjne. Ogłoszenie pokazuje, ile sprzedający chciałby dostać, a nie za ile faktycznie sprzedano. Zwykle ceny ofertowe są inneniż te, po których dochodzi do transakcji. Dlatego nie traktuj ich jako „prawdziwej wartości”, tylko jako grubą orientację.

 

Krok 3. Porównaj z kwotą za metr z wyceny gminy. Weź kwotę odszkodowania, podziel przez powierzchnię przejętego gruntu i zobacz, co wychodzi. Jeśli wynik mieści się w tym, co widzisz w ogłoszeniach – albo jest w rozsądnej odległości – wycena wygląda wiarygodnie. Jeśli jest wyraźnie, rażąco niższa, to sygnał, że warto się temu przyjrzeć dokładniej.

 

Krok 4. Zwróć uwagę na rzeczy, które są poza kwotą. Sprawdź w dokumentach:

 

  1. czy powierzchnia przejętego gruntu w wycenie zgadza się z powierzchnią w decyzji podziałowej lub w innych dokumentach,
  2. czy działka jest opisana zgodnie z rzeczywistością: rodzaj gruntu, położenie, dostęp do drogi,
  3. jak uzasadniono przyjęte ceny: czy w ogóle wskazano, z czym grunt porównywano,
  4. czy wycena odnosi się do właściwej nieruchomości i właściwej daty, tj. czy np. transakcje porównawcze przedstawione w operacie zostały przeprowadzone w niedalekiej przeszłości czy nie. Warto zwrócić na to uwagę, bo ceny zmieniają się dosyć często. 

 

To nie są pytania, na które musisz znać odpowiedź. Wystarczy, że je zadasz i zaznaczysz w dokumencie miejsca, które wyglądają dziwnie.

Co ta weryfikacja Ci daje, a czego nie

Muszę być tu precyzyjny, żeby nikogo nie wprowadzić w błąd.

 

Porównanie z ogłoszeniami to narzędzie do wykrycia sygnału ostrzegawczego, a nie dowód, że wycena jest zła albo dobra. Rzeczoznawca ma do dyspozycji dane z rzeczywistych transakcji, których Ty nie widzisz, i uwzględnia czynniki, których na portalu ogłoszeniowym nie sprawdzisz. Nie musi się też zgadzać z ogłoszeniami i może mieć rację.

 

Z drugiej strony, jeśli różnica jest wyraźna, to dobry moment, żeby nie zaakceptować wyceny „bo urzędowa”. Urzędowy podpis nie oznacza, że kwota jest niepodważalna.

Kiedy prywatny rzeczoznawca ma sens

Prywatna kontrwycena to wydatek, który może wynieść kilka tysięcy złotych, lecz wcale nie musi tak być, to bardzo często zależy od cech charakterystycznych działki, jak metraż. Koszt ten możemy jednak sprawdzić przed zleceniem opinii. Z uwagi jednak na potencjalnie wysokie koszty nie robi się jej „na wszelki wypadek”.

 

Moje podejście jest takie: najpierw sito, potem ewentualnie kontrwycena. Jeżeli prosta weryfikacja pokazuje, że wycena gminy wygląda rozsądnie, płacenie za drugą opinię zwykle nie ma sensu. Jeżeli wygląda na wyraźnie zaniżoną, wtedy rozważamy zlecenie własnej wyceny i wykorzystanie jej w rozmowach z urzędem. Nie każda sprawa do tego dochodzi i nie każda do tego potrzebuje.

 

Na tego typu decyzję jest czas w trakcie postępowania, o ile działa się terminowo. To jedna z przyczyn, dla których lepiej odezwać się szybko.

Terminy: na co uważać po otrzymaniu pisma z kwotą

W postępowaniu administracyjnym od decyzji, w której ustalono odszkodowanie, przysługuje odwołanie, a termin na jego złożenie jest krótki i zawsze powinien być w niej określony w pouczeniu.Dlatego pierwsza rzecz, jaką robię po otrzymaniu dokumentów, to sprawdzenie dat: kiedy pismo dotarło i ile czasu zostało.

 

Jeśli to Ty trzymasz pismo w ręku i nie wiesz, ile masz czasu, spójrz na końcową część decyzji. Powinno tam być pouczenie, w którym napisano, jak i w jakim terminie można się odwołać. Zanotuj datę odbioru pisma. Z tych dat wyniknie, ile czasu masz na decyzję. 

 

Najczęstsze błędy przy ocenie wyceny

Z rozmów z osobami, które dostały wycenę od gminy, wyłaniają się podobne pułapki.

 

  1. „Skoro to urząd, to na pewno jest dobrze.” Nie zawsze. Urzędnik i rzeczoznawca też popełniają błędy. Bez punktu odniesienia nie masz jak tego ocenić.
  2. Porównywanie z ceną całej działki budowlanej w mieście. Ogłoszenia w okolicach dużych miast dotyczą innej klasy gruntów niż wiejska działka przy drodze. Porównuj podobne do podobnego.
  3. Podpisanie ugody albo oświadczenia „dla świętego spokoju”. To najtrudniejszy błąd do cofnięcia. Ugoda albo zrzeczenie się roszczenia może zamknąć drogę do jakiejkolwiek dalszej weryfikacji. Jeśli ktoś Cię pospiesza, to sam w sobie powód, żeby zwolnić.
  4. Zlecenie prywatnej wyceny przed poznaniem stanowiska gminy. Wydane pieniądze mogą się nie przydać.
  5. Odkładanie sprawy. Mijają dni, a z nimi możliwości, które masz dziś.

A jeśli wycena jest już podpisana albo odszkodowanie wypłacone?

To najtrudniejszy wariant. Jeśli podpisałeś ugodę, zrzekłeś się roszczenia albo odszkodowanie zostało już wypłacone po przeprowadzonej procedurze, pole manewru jest najmniejsze. Nie znaczy to, że nic się nie da sprawdzić, ale szanse zależą od tego, co dokładnie podpisałeś i na jakim etapie jesteś. Nie będę Ci tu niczego obiecywał. Mogę przejrzeć dokumenty i powiedzieć wprost, na czym stoisz.

 

Jeśli natomiast wycena dopiero do Ciebie dotarła i niczego jeszcze nie podpisałeś, to najlepszy możliwy moment na rozmowę.

Co zrobić po otrzymaniu wyceny

  1. Niczego nie podpisuj i nie odsyłaj, dopóki ktoś nie przejrzy dokumentów.
  2. Zrób kopię całego pisma razem z kopertą, na której widać datę nadania lub doręczenia.
  3. Oblicz cenę za metr kwadratowy z kwoty odszkodowania i powierzchni gruntu. To Twoja liczba do porównania.
  4. Przejrzyj kilka ogłoszeń podobnych gruntów w okolicy i zanotuj, co widzisz.
  5. Zapisz daty: odbioru pisma, daty decyzji, numery pism, nazwę organu.
  6. Zbierz resztę dokumentów w jedno miejsce: decyzję podziałową, mapę, wypis z rejestru gruntów, korespondencję z gminą.
  7. Odezwij się, zanim odpowiesz gminie.

Jak pomagam

Osobiście prowadzę postępowania w takich sprawach, co oznacza od początku do końca prowadzi ta sama osoba, z którą rozmawiasz. Jeśli prześlesz mi dokumenty, sprawdzę, czy wycena gminy jest racjonalna w odniesieniu do cen rynkowych w okolicy, wskażę, co mnie w niej niepokoi, i powiem, czy moim zdaniem jest sens iść dalej, na przykład z własną wyceną. Prowadzę komunikację z urzędem w Twoim imieniu i dbam o formalności. Nie robię natomiast formalnej wyceny rzeczoznawczej, bo nie mam do tego uprawnień, jednak mogę pomóc w poszukiwaniu właściwej osoby.

 

Czego nie zrobię: nie obiecam Ci wyniku ani kwoty. W tych sprawach nikt uczciwie nie może tego zrobić przed zapoznaniem się z dokumentami. Warunki, na jakich pracuję, ustalamy zanim cokolwiek mi zlecisz. Nie ma sytuacji, w której o kosztach dowiadujesz się po fakcie.

 

Masz w ręku wycenę od gminy i nie wiesz, co z nią zrobić? Napisz albo zadzwoń. Przejrzyjmy dokumenty i powiem Ci wprost, czy ta kwota wygląda rozsądnie, czy warto się jej bliżej przyjrzeć.

Dodaj komentarz